Szukaj wiadomości:

Negocjacje, na które patrzy świat - zwieńczy je pokój?

Logo dostawcy
wp.pl | dodane 2010-09-02 (18:21)

drukuj A A A
W USA rozpoczęły się bezpośrednie rozmowy pokojowe między Izraelem i Palestyną. Stanom Zjednoczonym zależy na jak najszybszym kompromisie. W rozmowie z Wirtualną Polską ekspert ds. Bliskiego Wschodu, dr Wiesław Lizak, analizuje czy pokój jest możliwy.

Sekretarz Stanu Hillary Clinton jasno określiła oczekiwania Stanów Zjednoczonych - negocjacje w ciągu roku powinny przynieść kompromis, którego ukoronowaniem będzie utworzenie państwa palestyńskiego. USA pozostawiają w gestii przywódców kwestie budzące najwięcej emocji - status Jerozolimy, granice Palestyny i określenie zasad wzajemnego dostępu do świętych miejsc. Zagadnienia te spędzają sen z powiek izraelskim i palestyńskim delegatom. Zwłaszcza, że obie strony hardo obstają przy swoich stanowiskach negocjacyjnych. Dlatego Stany Zjednoczone mają do odegrania dużą rolę w kolejnym akcie bliskowschodniego dramatu. Ich doświadczenie jako mediatora sporów międzynarodowych może nie tyle zaważyć na przebiegu negocjacji, co znacząco wpłynąć na ich kierunek. - Istotne jest to, jak tym razem zachowają się mediatorzy zewnętrzni i czy ich oddziaływanie okaże się skuteczne - podkreśla dr Lizak.

Bałagan na górze

Sprawnemu przebiegowi negocjacji nie sprzyja rozłam w palestyńskich władzach. Odmienne pomysły na ukonstytuowanie i organizację państwa palestyńskiego wysuwają radykalny Hamas i bardziej skłonne do kompromisu władze Autonomii Palestyńskiej. Prezydent Mahmud Abbas stara się przeciwdziałać atakom przypuszczanym przez radykałów. Ci z kolei mają za złe zarówno jemu jak i umiarkowanemu Fatahowi, że pobłażają władzom Izraela okupującym część palestyńskich ziem. Najświeższym przykładem jest oskarżenie przez Hamas władz Autonomii o próbę "usatysfakcjonowania Izraelczyków" aresztowaniem 150 członków Hamasu, który przyznał się do ostrzelania izraelskiego samochodu. W świetle tych oskarżeń, część społeczeństwa palestyńskiego może negatywnie zapatrywać się na ewentualne ustępstwa. Zwłaszcza, że Hamas cieszy się sporym poparciem i nie powinien być odsuwany na margines negocjacji. - Nawet jeśli uda się dojść do porozumienia z jedną stroną, pozostaje kwestia znalezienia płaszczyzny dialogu, a później wypracowania kompromisu z drugą - zauważa Wiesław Lizak. Wydaje się, że na straconej pozycji są palestyńscy radykałowie, którzy kontrolują Strefę Gazy. - Rodzi się pytanie, czy Izrael kiedykolwiek zaakceptuje Hamas jako ważną siłę polityczną i partnera negocjacji. Na razie nic na to nie wskazuje - ocenia Wiesław Lizak.

Prawicę przekonać trudniej

Ze strony Izraela również piętrzą się przeszkody. Reżyserem negocjacji jest rząd Izraela, będący koalicyjną mieszaniną partii prawicowych. - W Izraelu siły prawicowe postrzegane są jako mniej skłonne do kompromisu - stwierdza Wiesław Lizak. Zauważa jednocześnie, że "gdy prawica godziła się na kompromis, był on trwalszy". Oznacza to, że wszelkie ustalenia, które poczyni izraelska delegacja pod batutą Benjamina Netanjahu, mają szansę względnie trwale ustabilizować sytuację w regionie. Jednak czas, który wyznaczyły USA jako główny mediator jest zbyt krótki. - Strona palestyńska musiałaby iść na daleko idący kompromis co do swoich obecnych stanowisk negocjacyjnych - a tutaj na razie nie widać zasadniczych zmian. Mało prawdopodobnym jest, że w ciągu roku uda się to zmienić - zaznacza dr Lizak.

Cienki lód

Która strona wykazuje większą elastyczność w kwestii stawianych warunków? - Po doświadczeniach ostatniej dekady – wybuchu drugiej intifady i rozłamie wewnętrznym w łonie ruchu narodowego (na radykalny Hamas i umiarkowany Fatah) – wydaje się, że strona palestyńska jest bardziej skłonna do ustępstw - ocenia dr Lizak. Sukces polityczny, jak uważa ekspert, byłby dla Mahmuda Abbasa i jego świty podstawą dla większej legitymizacji władzy. Mógłby stać się również przeciwwagą dla rosnących wpływów Hamasu wśród Palestyńczyków. Jest to jednak kwestia niezwykle drażliwa - obecne władze stąpają po cienkim lodzie. - Są pewne granice ustępstw, które nie zostaną dobrze przyjęte przez stronę palestyńską - przekonuje dr Lizak. Konieczne jest znalezienie złotego środka, co w obliczu niestabilności sytuacji na Bliskim Wschodzie, będzie niezwykle trudne.

Zarówno po stronie izraelskiej jak i palestyńskiej rolę języczka u wagi odgrywają nastroje społeczne. W rozmowie z Wirtualną Polską dr Lizak kładzie nacisk na konieczność zmiany mentalności Izraelczyków i Palestyńczyków. Obie strony przekonane są o słuszności swych wartości - ostatecznie były im one wpajane przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Konieczna jest zmiana, która "wymaga dojrzałości i zakorzenienia w świadomości (Izraelczyków i Palestyńczyków), że konieczne są ustępstwa, by coś zyskać" - przekonuje Lizak.

Wilk syty i owca cała?

Rozwiązaniem może być stworzenie u wschodnich granic Jerozolimy dzielnicy arabskiej, która stałaby się stolicą przyszłego państwa palestyńskiego. Dr Lizak uważa, że takie rozwiązanie mogłoby zadowolić obie strony. - Palestyńczycy formalnie mieliby swoją stolicę w Jerozolimie, a Izraelczycy zachowaliby swoją w dotychczasowym kształcie terytorialnym - konstatuje. Sztuczne dobudowanie części miasta może być początkiem drogi do pokojowego sąsiedztwa, jednak na pewno nie jej końcem - przeszkodą jest kluczowe zagadnienie dostępu do miejsc kultu muzułmanów i Żydów. - Najważniejsza jest tu kwestia regulacji dostępu do Wzgórza Świątynnego dla muzułmanów i to wymagałoby odrębnych ustępstw - zauważa Lizak.

Zobacz także: "Czy mamy mądrość i odwagę, by iść drogą pokoju?"

Dr Lizak uważa, iż szanse na to, że rozpoczynające się negocjacje ostatecznie zakończą konflikt palestyńsko-izraelski, są niewielkie. Jednocześnie ekspert podkreśla, że jest to kolejne światełko w ciemnym tunelu konfliktu. - Izraelczycy i Palestyńczycy muszą sobie uświadomić konieczność osiągnięcia kompromisu nawet za cenę ustępstw terytorialnych w kwestii Jerozolimy. Dzięki kolejnym negocjacjom społeczeństwa po obu stronach będą dojrzewały i za kilka lat, pod wpływem nacisków wspólnoty międzynarodowej, podejmą kolejną próbę dialogu. Z czasem uświadomią sobie, że porozumienie jest jedynym możliwym wyjściem. Rozmowy będą stopniowo kształtowały stany świadomości społeczeństw Izraela i Palestyny i myślę, że z czasem wykluje się z tego nieprzejednanego stanowiska bardziej racjonalne kształtowanie wzajemnego wizerunku, a ostatecznie - kompromis.

Aneta Wawrzyńczak, Wirtualna Polska


(aw)

oceń
3
1
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

multimedia

w innych serwisach WP

Opinie

Ocena: 0 [0]
~Michal [2010-09-03 15:33]

Promocja Obamy
Rozmowy przyniosa sukces w postaci podpisania porozumienia, za jakis miesiac. Obama bedzie sie mogl pochwalic przed wyborami jesiennymi. Dlaczego dopiero teraz negocjuja? Gdyby zaczeli wczesniej, to przed wyborami moznaby ocenic, ze cala akcja byla lipa. Podpisujac teraz nikt do momentu wyborow nie bedzie w stanie ocenic efektu. A efektu nie bedzie, bo Hamas nie uczestniczy w rozmowach. Duzo lania wody, zeby tylko wygrac wybory.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~max [2010-09-02 23:10]

należy Palestyńczyków wysiedlić z Izraela i uderzyć na Iran!!
żadne rozmowy pokojowe z terrorystami - nic nie dadzą!!!-trzeba ich zalatwić, co do nogi!!!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~? [2010-09-02 20:51]

Pachnie to wojną
Amerykanie wycofują się z Iraku, tu niby jakieś rozmowy, wywiad izraelski: "w marcu Iran będzie miał broń atomową", gdzie indziej: "Amerykanie mogą prowadzić tylko dwie wojny równocześnie" itp. itd.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Paweł [2010-09-03 00:37]

Pokój
Tak będą walczyć o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Sprawiedliwy [2010-09-03 00:30]

do maxa
Dlaczego chcesz wyrzucić Palestynczyków z Izraela? Ja wyrzuciłbym Zydów z Palestyny. Wyrzuciłbym też z Mistrzostw Europy, pucharów europejskich, ligi mistrzów i strefy europejskiej eliminacji do mistrzostw świata. Bo dlaczego Azjaci grają w Europie? A może ja nie znam geografi?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~lol [2010-09-03 00:03]

to religia jest winna
zlikwidowac religie a będzie pokój ! to podziały sztucznie stworzone ! wszystkich pasożytow w instytucjach darmozjadow zlikwidować powinien być jeden poglad , jedna prawda , jeden Bóg dla wszystkich i problem z głowy ! Jakie to proste ...fanatykom nie !

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~td [2010-09-02 22:24]

"ukoronowaniem będzie utworzenie państwa palestyńskiego"
to izrael jest okupantem i to im powinno sie utworzyc panstwo, ale na sacharze w afryce

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~anty [2010-09-02 20:55]

zobaczycie
że za kilka dni israel znowu przeprowadzi ofensywę w Palestynie po to by do pokoju nie doszło. Oni kochają wojnę a nie pokój

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~członek PIS [2010-09-02 21:11]

ogłoszenie płatne
kupię wazelinę

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~krzysiek11152 [2010-09-02 22:43]

Szkoda zachodu
Nic z twgo nie będzie,Palestynczycy będą przestrzega regół a żytki znowu znajdą pretekst by ich atakowac szkoda pieniędzy i wysiłku ,gdyby izraelczycy nie mieli bomby atomowej dał bym obu stronom bron igranice szczelnie otoczył i niech się wyżynzją na wzajem.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Fadl Ullah Al-Wahhab [2010-09-02 22:32]

Żyd nigdy 2 razy nie traci
Nierozumię, dlaczego to Palestyńczycy mają kolejny raz iść na ustępstwa? Przecież to Izrael poprzez swoją politykę winny jest nędzy palestyńczyków.Nie dość,że okrojono ich z ziem,ograniczano latami możliwości rozwoju,traktowano jak psy,odmawiano praw,to jeszcze zamknięto za murami "getta",ponownie obcinając terytorium. Już kiedyś takiemu jednemu było ciasno i wziął się za powięszanie swojej "lebensraum" w podobny sposób... Ale jak ktoś hołduje "mentalności kalego",to analogii nie dostrzeże.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
_Myślący_ [2010-09-02 22:18]

Izreal zgodzi się na pokój...
... tylko wtedy, kiedy Palestyńczycy sami się wykończą. Albo zgodzą się na coś innego, bo może przedstawiciele Palestyńczyków są tak samo przedstawicielami Palestyńczyków jak paru naszych w rządzie jako przedstawiciele Polaków.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~dvc [2010-09-02 19:38]

jeszcze tylko 2 miesiące
i zobaczycie coś wspaniałego :)

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~w [2010-09-02 21:24]

Barackowi może się udać
W końcu jego matka podobno była Żydówką, a ojciec Muzułmaninem.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Indianin [2010-09-02 21:10]

Jedyne wyjście, to wschodnia Jerozolima do Palestyny
i nowa granica Zachodniego Brzegu - jak najwięcej osiedli kolonistów w Izraelu, jednocześnie jak najmniej Arabów w Izraelu - co będzie bardzo trudne. Jak się to uda, to Izrael powinien być przyłączony do UE, w końcu to państwo o kulturze europejskiej.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~taki sobie [2010-09-02 21:05]

Jakim prawem ten dziad negocjoje w sprawach PALESTYNCZYKOW !!!????
Czy ktos wie z Polski co to jest Fatah ?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Kazimierz [2010-09-02 21:04]

JEDNA PALESTYNA
CAŁA PALESTYNA MUSI BYĆ POŁĄCZONA JAKO JEDNO PAŃSTWO...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~emmanuel [2010-09-02 21:03]

niech moslemi oddaja troche Mekki israelowi!!! shalom

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
metro66 [2010-09-02 21:01]

Rok 2010 to same katastrofy
może paradoksalnie tam się uspokoi?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ico [2010-09-02 20:49]

predzej tam dojda do zgody
niz Polacy miedzy soba.

odpowiedz