Szukaj wiadomości:

Od nich zależy życie Polaków

Logo dostawcy
Polska Zbrojna | aktualizacja 2012-02-22 (08:48)

drukuj A A A
Gdy pod wozem patrolu wybuchnie mina lub na bazę spadną rakiety, jedziemy na miejsce zdarzenia, by zbadać sytuację. Chcemy zapobiec kolejnemu atakowi - pisze kapitan Piotr Hałys, który służy w Afganistanie jako szef WIT. Jego zespół prowadzi śledztwo na polu walki. Wymaga to nie tylko specjalnych umiejętności, ale i odpowiedniego sprzętu, a tego czasem żołnierzom brak. - Bądźmy mądrzy przed szkodą! - apeluje kapitan do tych, którzy mają wpływ na zmianę przygotowania polskiego kontyngentu.

W kontyngencie w Afganistanie etatowe zespoły rozpoznania środków walki - WIT (Weapons Intelligence Team) - działają od V zmiany. Zajmują się rozpoznaniem budowy i sposobu użycia przez bojowników improwizowanych ładunków wybuchowych. Podlegają dowódcom zgrupowań bojowych w bazach Ghazni i Warrior, a merytorycznie oficerowi do spraw zwalczania improwizowanych ładunków wybuchowych w sztabie kontyngentu. Współpracują z polskimi pododdziałami inżynieryjnymi, amerykańskimi grupami rozminowywania EOD, z podobnymi zespołami innych kontyngentów, komórkami w dowództwach ISAF oraz specjalistą inżynierii w Dowództwie Operacyjnym SZ.

WIT tworzą: szef (kapitan - saper), zastępca (porucznik - specjalista rozpoznania), podoficer lub pracownik (saper/elektronik) oraz żandarm (technik dochodzeniowo-śledczy). Nasze zadania obejmują: rozpoznanie improwizowanych urządzeń wybuchowych i taktyki ich użycia, ocenę powodowanego przez nie zagrożenia, rozpoznanie terenu, na którym urządzenie zostało użyte, zbieranie śladów i dowodów pozwalających ustalić sposoby ustawienia pułapki oraz zainicjowania wybuchu. Zbieramy informacje od świadków, opracowujemy wnioski pomagające zapobiegać ponownemu powstaniu zagrożenia dla żołnierzy. Meldunki z naszą analizą przesyłamy do wszystkich komórek, sekcji i pododdziałów, tak by trafiły do każdego żołnierza i by mógł on poznać nowe konstrukcje ajdików czy też sposoby ich podkładania. Ta wiedza ma się przydać w dalszej działalności operacyjnej.

Pościg po śladach

Zespół rozpoznania środków walki powinien przebywać na miejscu zdarzenia tak długo, jak pozwalają na to warunki. Wiemy, że możemy zostać znów zaatakowani. Priorytetem jest bezpieczeństwo żołnierzy, którzy nam towarzyszą, a nie pełne śledztwo na miejscu. Staramy się zatem pracować sprawnie i szybko, ale dokładnie, i zebrać jak najwięcej dowodów.

Ustalamy prawdopodobny czas pojawienia się zamachowców i czas wybuchu oraz ewentualne punkty, z których kierowano akcją. Oceniamy sposób przeprowadzenia ataku. Szukamy nietypowych zmian w użytym sprzęcie i taktyce przeciwników. Fotografujemy miejsce podłożenia ładunku i okolicę, ewentualne ślady butów. Zbieramy charakterystyczne komponenty ajdika: części elektroniczne, taśmy, przewody, baterie.

Gdy uda się wykryć niezdetonowaną pułapkę, amerykański zespół EOD stara się odłączyć źródło zasilania i oddzielić środki zapalające od materiału wybuchowego. My bierzemy wtedy po jednym zapalniku każdego rodzaju (do zabezpieczonego pojemnika). Wszystkie zebrane oraz zabezpieczone dowody fotografujemy i w miarę możliwości prześwietlamy. Z tych materiałów pozyskuje się DNA i ślady daktyloskopijne, na podstawie których identyfikowani są sprawcy ataków na wojska koalicji. Ważne są szczegóły: kolor materiału obudowy (spłonki), wtyczki, przewody oraz ich długość, liczba zacisków i wszelkie oznaczenia. Zwracamy uwagę na numery partii, różne nieprawidłowości czy nietypowe funkcje. Jeśli to możliwe, pobieramy próbkę materiału wybuchowego. Pakujemy ją do czystej torebki lub szklanej fiolki.

W środku leja

Jeśli mamy do czynienia z amunicją, oglądamy ją z zachowaniem ostrożności i szukamy śladów modyfikacji. Interesują nas wszelkie oznaczenia - pozwalają ustalić, skąd przeciwnicy mają amunicję lub materiały do produkcji ajdików. Gdy dojdzie do ataku samobójczego, naszym obowiązkiem jest sfotografować twarz sprawcy (sprawców) i jego cechy charakterystyczne. Pobieramy też próbkę krwi i zabezpieczamy ją w papierowej torebce.

Ponadto mierzymy szerokość i głębokość leja powstałego po wybuchu, oceniamy rodzaj nawierzchni oraz typ gleby pod kątem jej twardości. Z jego środka robimy zdjęcie panoramiczne, z oznaczeniem stron świata. Fotografujemy też uszkodzony sprzęt i infrastrukturę. Szkicujemy mapkę terenu zdarzenia, uwzględniając możliwe drogi podejścia i ucieczki przeciwników, ich pozycje obserwacyjne, uszkodzone urządzenia, sprzęt oraz infrastrukturę. Sprawdzamy, czy nie ma kolejnych pułapek.

Polskie WIT borykają się z problemami sprzętowymi i szkoleniowo-organizacyjnymi. Powinny być wyposażone zgodnie z instrukcją SOP 10371ISAF IED Exploitation. Niezbędny sprzęt to między innymi aparaty fotograficzne do dokumentowania zdarzeń, taśmy do pomiarów odległości, suwmiarki i linijki do mierzenia elementów ajdików, niewybuchów czy niewypałów.


oceń
21
35
Podziel się

Więcej na ten temat

wiadomości

galerie

w innych serwisach WP